Analysen & Studien • Analyses & Etudes
Znaki towarowe w Internecie: Louis Vuitton przeciwko Google
<p><span><span>Ostatnio sporo było słychać o naruszeniach znaków towarowych w Internecie, również za sprawą niedawnego orzeczenia ETS w sprawie Louis Vuitton przeciwko Google. Firma Louis Vuitton przegrała tę sprawę. Czy to oznacza, że prawo niedostatecznie chroni znaki towarowe w sieci? </span></span></p>
>
Przede wszystkim, nie ma odrębnych uregulowań prawnych dotycz?cych znaków towarowych w Internecie. Znaki te funkcjonuj? w sieci tak samo jak w tradycyjnym obrocie handlowym – jako oznaczenie wskazuj?ce na pochodzenie towaru lub usługi. Różnice wbrew pozorom s? czysto techniczne, wynikaj?ce ze specyfiki medium. Problemy wynikaj? za to z odmiennego podejścia do Internetu, któremu przypisuje się szczególn? rolę platformy gwarantuj?cej komunikację, wymianę myśli i wolność słowa. Nikt nie werbalizuje wprost tego, ale można wnioskować, że w Internecie dopuszcza się większ? swobodę korzystania z cudzych znaków towarowych.
Typow? form? naruszeń w sieci jesttzw. cybersquatting, czyli użycie cudzego znaku towarowego w adresie internetowym. Domenę może zarejestrować każdy, niezależnie od tego, czy przysługuje mu prawo do znaku, czy nie. Obowi?zuje zasada „kto pierwszy, ten lepszy”. Właściwie każda z wielkich firm miała na pocz?tku ten problem, że „naturalny” dla niej adres domeny został zarejestrowany przez kogoś innego. Ustalona jest jednak jednolita linia orzecznicza - użycie cudzego znaku towarowego w domenie jest naruszeniem.
Cybersquatting nadal istnieje, ale ma mniejsz? siłę niż na pocz?tku. Rośnie za to fantazja naruszycieli. Rejestrowane s? domeny z błędami, literówkami, dodanymi do nazwy elementami nieznacz?cymi. Problemem s? też domeny zarejestrowane, ale nieaktywne. Brak aktywności oznacza brak używania, które jest warunkiem naruszenia znaku towarowego. Działalność uprawnionego jest blokowana, a nie można skutecznie postawić zarzutu naruszenia. Można za to postawić zarzut zagrożenia naruszeniem praw do znaku i na tej podstawie ż?dać zaniechania utrzymywania takiej domeny.
Sprawa Louis Vuitton przeciwko Google
Louis Vuitton i inni przedsiębiorcy wytoczyli wspólne sprawy przeciwko Google. Zostały one wniesione przez francuski s?d kasacyjny i były rozpatrywane przez Europejski Trybunał Sprawiedliwości 23 marca 2010 roku. Chodziło o tzw. system AdWords, czyli odpłatn? usługę odsyłania oferowan? przez Google. Usługa ta umożliwia przedsiębiorcom zastrzeżenie kilku słów kluczowych. Bardzo często takim słowem reklamowym jest powszechnie znany znak towarowy, który wybieraj? w charakterze słów kluczowych nie tylko uprawnieni, ale też ich konkurenci albo firmy oferuj?ce podróbki towarów. Powodom zależało na stwierdzeniu, że oferowanie przez Google zastrzeżonych znaków towarowych w charakterze słów kluczowych stanowi naruszenie. To się nie udało. ETS stanowczo orzekł, że to nie jest używanie znaku towarowego przez Google. Stwierdził, że Google wprawdzie umożliwia swym klientom używanie oznaczeń identycznych ze znakami towarowymi lub do nich podobnych, jednak sam nie używa tych oznaczeń.
Przy podejmowaniu decyzji, ETS odnosił się do wcześniejszego orzecznictwa. Zgodnie z nim używanie znaku towarowego musi mieć charakter komercyjny – i tak było, bo ta usługa Google jest płatna. Znak towarowy ma też wskazywać na pochodzenie towarów lub usług – ten warunek również był spełniony. Ale używanie znaku przez osobę trzeci? musi też następować w ramach jej własnej działalności handlowej. ETS stwierdził, że Google wprawdzie umożliwia swoim klientom używanie znaku towarowego, jednak sam nie używa tych oznaczeń w ramach działalności handlowej, gdyż znak towarowy nie wskazuje na własn? usługę Google, tylko sam jest przedmiotem usługi. W zwi?zku z tym ETS stwierdził, że nie będzie badać innych przesłanek naruszenia praw do znaku.
Sprawa przeciwko Google obejmowała też w?tek odpowiedzialności samych reklamodawców. W tym zakresie ETS miał mniej w?tpliwości – jak można s?dzić, również ze względu na podobieństwo charakteru ich działania do zwykłego obrotu, poza Internetem. ETS rozstrzygn?ł, że podmiot korzystaj?cy z określonego AdWord, odpowiadaj?cego znakowi towarowemu, dopuszcza się naruszenia praw do znaku, o ile zawartość strony może odbiorcę wprowadzać w bł?d co do zwi?zków z uprawnionym. Wprowadzenie tego warunku nie jest uzasadnione ani przepisami, ani dotychczasow? wykładni?. Można powiedzieć, że raczej jest z nimi sprzeczne. Widać więc, że ochrona znaków towarowych używanych w Internecie jest realizowana w nieco inny, mniej skuteczny dla uprawnionych do znaków sposób.
-------------------
Informacja przygotowana przez :
http://www.wardynski.com.pl/
Kontakt:
Dominika Stepińska-Duch
adwokat
tel.: (+48) 22 437 82 00