Rückblick auf... • Partner • Bilans d’évènement • Partenaires
Jak stworzyć firmę z duszą?

<p style="text-align: justify;">Nie można rozwijać się zawodowo, gdy nie rozwija się osobiście, emocjonalnie i społecznie – tłumaczy Żaneta Poirieux, mentorka i psycholog biznesu. Jak wspiera w tym turkusowy model zarządzania?</p>
>
Sześć tysięcy podopiecznych, którzy ciesz? się pełni? życia, liczne programy rozwojowe i sukcesy w zakresie szkoleń dla zarz?dów korporacji. Żaneta Poirieux od ponad 20 lat zajmuje się rozwojem ludzi w biznesie, mentoringiem i coachingiem. Tworzy i prowadzi programy rozwojowe dla międzynarodowych zespołów dyrekcyjnych. Teraz przyszedł czas na Human Integral Institute, w którym nadal pielęgnuje pasję, jak? jest dzielenie się swoj? wiedz?. Ponadto szerzy ideę turkusu w zarz?dzaniu organizacjami, której będzie poświęcona pierwsza w Polsce międzynarodowa konferencja „Firma z Dusz?” planowana na październik.
Karolina Karbownik: Masz na koncie liczne sukcesy jako mentorka i psycholog biznesu, sprawnie działaj?c? firmę BCDevelopment, a jeszcze tworzysz coś nowego. Czym jest Human Integral Institute?
Żaneta Poirieux: To nie jest coś nowego, ale dalszy ci?g. Human Integral Institute to zebranie wszystkich moich doświadczeń i umiejętności. Główna idea zawsze pozostaje ta sama: rozwój człowieka, a także szacunek do niego oraz do jego wewnętrznego potencjału kreatywności – wci?ż wydaje mi się, że jest go za mało zarówno w świecie biznesu, jak i w życiu, wychowaniu dzieci oraz życiu społecznym. Instytut ma skupić to wszystko razem – biznes, sztukę oraz rozwój psychiczny, fizyczny i emocjonalny człowieka. Ma pozwolić mu być integraln? osob?, która się rozwija na wielu płaszczyznach. Stworzenie takiej przestrzeni było moim marzeniem od dawna. We Francji, gdzie spędziłam bardzo dużo czasu, istniej? instytuty, które ł?cz? biznes z prac? nad sob?. Uważam, że nie można rozwijać się zawodowo, gdy nie rozwija się osobiście, emocjonalnie i społecznie. To jest wręcz niemożliwe! Jeżeli chcemy czegoś więcej, to musimy się stać kimś więcej. To wszystko się ze sob? ł?czy. W Polsce nie ma takiego podejścia, więc tym bardziej czułam, że muszę to zmienić. I właśnie dlatego powstał Human Integral Institute.
Czy zauważyłaś coś powtarzalnego w zachowaniu ludzi, coś, co w szczególności zaprz?tnęło twoj? uwagę?
Tak. Od ponad 20 lat spotykam w korporacjach ludzi, którzy przychodz? do mnie ze swoimi niespełnionymi marzeniami. Nieraz otwiera im się furtka, ale brakuje wymiaru wewnętrznego. Widuję się z wieloma osobami, którym pomagałam rozwijać się z niskiego poziomu odpowiedzialności i które teraz s? gdzieś bardzo wysoko. Mówi? mi, że to, kim stali się zawodowo, było możliwe tylko dlatego, że rozwinęli się pod k?tem osobistym, społecznym i emocjonalnym. Każdy z nich stał się innym człowiekiem. Zauważam to na co dzień. Bardzo często ludzie poszukuj? siebie; nie wiedz?, kim s?, co chc? robić, co potrafi? robić i gdzie chc? się spełniać. Goni? za jakimiś marzeniami zawodowymi, które do nich zupełnie nie pasuj?. Nic wtedy nie mog? zrobić. Poświęcaj? się czemuś, co nie jest zgodne z ich wnętrzem. Zaczynaj? się męczyć, zaczynaj? się wypalać, frustrować, chorować, mieć depresje i zawala im się cały świat – rodzina, dom, wszystko. Nie da się oddzielić jednej części od wszystkich pozostałych.
Ta jedna część – zawodowa – stanowi przecież kawał naszego życia. Może często uważamy, że jest najważniejsza?
Tak, to jest kawał życia, ale jednocześnie zaledwie jego kawałek. Dla mnie to jest jedna pi?ta życia. Human Integral Institute odnosi się do tych wszystkich pięciu części (zawodowej, psychicznej, fizycznej, emocjonalnej i społecznej). Jeżeli zaniedba się któr?ś z nich, nie ma możliwości wejścia na poziom wyżej. Jeżeli zaniedba się rozwój emocjonalny, nie ma wejścia na rozwój osobisty, a wtedy nie ma też wejścia na rozwój zawodowy. Jeśli popatrzymy na ludzi, którzy s? na wyższym poziomie odpowiedzialności, widzimy, że oni maj? potrzebę działania dla innych. Nie chc? czegoś robić tylko dla siebie. Maj? już wiele rzeczy: swoje dobra, spełniaj? różne potrzeby, podróżuj?, realizuj? się rodzinnie. I potrzebuj? dawać. Zaczynaj? udzielać się społecznie. Chc? pomagać innym, wpływać na społeczności lokalne, w których żyj?. To, co mówię, wynika z mojego doświadczenia i wieloletnich obserwacji.
Czego szukałaś, gdy trafiłaś na turkusowy model zarz?dzania organizacj??
Turkusowy model sam do mnie przyszedł. Gdy stworzyłam instytut, zaczęłam o nim opowiadać. Ktoś mi powiedział, żebym przeczytała „Pracować inaczej” Fredericka Laloux. Byłam zaskoczona, że autor mówi tam o rzeczach, które s? ewidentne. Mówi zupełnie to, co sama uważam – nie ma co zaczynać działań od pieniędzy czy czekania na realizację zawodow?. Powinniśmy zacz?ć od tworzenia siebie, działać jak człowiek. Człowiek, który ma coś do powiedzenia i jak?ś misję do spełnienia. Jeżeli jest spójny ze swoj? misj? i tym, co chce zrobić dobrego dla społeczności, świata, rodziny czy zespołu, to wtedy zaczynaj? się jego sukcesy. I odwrotnie. W ksi?żce Laloux pokazane jest, że w zasadzie turkusowe firmy s? tworzone przez turkusowych liderów. A żeby być jednym z nich, trzeba zacz?ć się rozwijać – być świadomym siebie i d?żyć do rozwoju własnej świadomości, czyli po prostu pracować cały czas nad sob?. To wszystko się zazębia. Kiedy tylko dowiedziałam się o idei turkusu, zaczęłam rozmawiać o niej z Andrzejem Blikle i doszliśmy do wniosku, że trzeba pokazać j? szerzej i zorganizować konferencję. Skoro tylu ludzi cierpi w organizacjach – mówi otwarcie, że pracuje, bo im się każe, albo że robi? to, co musz?, a nie to, co lubi? – tym bardziej trzeba im pokazać, że wcale nie musi tak być. Że sami mog? to zmienić. Ale byłoby dobrze, żeby poczuli, że działaj? w jakiejś społeczności. Że nie s? odosobnieni, że s? na świecie ludzie, którym udało się stworzyć turkusowe organizacje. Przecież nikt nie powiedział, że trzeba działać w ramach organizacji, która kieruje się zasad? kija i marchewki albo tylko osi?ganiem zysków. Zyski przychodz? wtedy, kiedy działamy spójnie ze sob?. Wtedy nie musimy się martwić, że ktoś nam zabierze ideę, stołek czy oszuka nas. Na Ziemi jest przecież miejsce dla każdego człowieka! Nikt mu tego nie zabierze! Świat człowiekowi zawsze da to, co ten naprawdę powinien otrzymać. Nie trzeba się martwić. Wiem to z własnego doświadczenia – wszystkie projekty, które robiłam z idei i z wewnętrznej wiary, że właśnie to chcę pokazać, bo jest dobre, nie stwarzały mi żadnych powodów do zmartwień. Nigdy nie miałam problemów z klientem. Zawsze były zlecenia, zawsze coś przychodziło. Zawsze tworzyły się projekty. I tak jest od lat. Tak po prostu dzieje się w świecie.
Jeśli chcemy zmienić swoje życie, możemy to zrobić na każdym jego etapie, w każdym wieku?
Jestem przekonana, że tak. Tu nie chodzi o to, by zmieniać system, ale o to, by zmieniać siebie. D?żyć do tego, by stawać się lepszym człowiekiem. A taki może więcej. Jeżeli zostajemy mali, mało możemy. Im stajemy się więksi, tym możemy więcej. Wynika to z potrzeby serca, z potrzeby naszego wnętrza. Jeżeli nie chcemy wiele dawać, to też niewiele dostajemy. A jak dajemy, stajemy się kimś wielkim. Nie czekamy, aż to się zwróci. A zwraca się tak czy inaczej – po prostu to do nas przychodzi. Chyba kłopot jest w tym, że nie każdy w to wierzy. Jeżeli cały czas obawiamy się, że to s? tylko idee albo wydaje nam się, że coś sprawdza się wył?cznie w przypadku innych, a w naszym nie, to stoimy w miejscu. Nic nie robimy i rzeczywiście przychodzi nam potwierdzenie, że nic się nie dzieje. Jeżeli tylko zaczniemy nad sob? pracować, będziemy się rozwijać (widzę to w przypadku wszystkich osób z którymi pracowałam, a jest ich już ponad sześć tysięcy), osi?gniemy wiele. Jeśli ktoś chce, to może. Tylko trzeba uwierzyć i chcieć ruszyć się z miejsca. Trzeba trochę nad tym popracować. Ale ta praca się opłaca. Doskonali ludzie, którzy maj? w życiu bardzo dużo, osi?gnęli to dlatego, że coś zrobili. Że ruszyli się i bardzo dużo pracowali na swój sukces. Ale też nigdy nie opuszczała ich myśl, że s? w stanie to zrobić. Nie wierzę w to, że coś spada z nieba.
Czy dotarły do ciebie sygnały, że w polskich firmach wprowadzany jest turkusowy model organizacji?
Tak. W trakcie organizowania konferencji „Firma z Dusz?” ujawniło się kilka firm. Sam Andrzej Blikle mówił mi niedawno, że był na spotkaniach w kilku miejscach Polski, gdzie uczestnicy zgłaszali się, mówi?c: „A, czyli moja firma jest turkusowa”. Rozmawiałam z osobami, które wyraziły chęć udziału w naszej konferencji. Kiedy pytałam, dlaczego się zapisały, odpowiadały często, że ich firmy właśnie tak działaj?. Okazuje się, że jest naprawdę wielu ludzi, którzy s? przekonani co do tego, że nie chce im się pracować bo musz? czy dlatego że maj? więcej pieniędzy. Wielu osobom pieni?dze już nie wystarczaj? bo chc? czegoś więcej. A ile można wynagradzać finansowo? Limit się gdzieś prędzej czy później kończy a samorealizacja nie ma granic. Czyż nie tak? Ludzie zmieniaj? powoli swoj? świadomość i podejście do pracy. Chc? się realizować i spełniać a nie zabijać swój czas nudn? prac?. Ludzie z natury s? kreatywni , wystarczy spojrzeć jak jest w ich życiu. Dlaczego w pracy nie mieliby chcieć tworzyć i dawać z siebie to co najlepiej potrafi?? I jeszcze do tego otrzymywać wynagrodzenie. A prezesom tych firm nie chce się budować zespołów, w których cały czas trzeba poganiać ludzi, stać nad nimi i ich kontrolować. Wol? zatrudniać tych, którzy chc? pracować, bo kochaj? dany temat czy produkt, chc? działać z takim szefem, który daje im swobodę i obdarza zaufaniem, a nie z innym. Okazuje się, że takich firm jest sporo. Tworzy się duża społeczność w Polsce, ujawniaj? się turkusowi liderzy.
Czym ma być dla nich spotkanie podczas konferencji „Firma z Dusz?”?
Konferencja ma być inspiracj?. Zrodziła się z potrzeby powiedzenia o tej idei, ale też pokazania ludziom, że nie s? sami – że mog? tworzyć turkusowe firmy. Że to już dzieje się na Zachodzie. I st?d też pomysł zaproszenia do Polski prelegentów z Francji i innych krajów Europy. Chcemy zainspirować do działania, żeby ludzie zaczęli o tym myśleć. Tworzy się społeczność. Słyszę, że ludzie maj? chęć działania w grupie, chc? wiedzieć, że podzielaj? z innymi te same idee i potrzeby. Chc? być członkami jakiejś dużej rodziny, która opiera się na takich samych czy podobnych wartościach i potrzebach. Gdzie mog? nawi?zać relacje i zwracać się do innych członków społeczności z pytaniami, udzielać sobie odpowiedzi, dawać inspiracje, przekazywać wiedzę. Ale nie na zasadzie „on mi ukradnie pomysł” tylko na zasadzie wymiany a być może również współdziałania. Trzeba dawać z siebie. Ty dasz z siebie pomysł tego, co stworzyłeś – inni ci dadz? informację, jak oni coś stworzyli. Wtedy właśnie jest zdrowa wymiana różnych doświadczeń i pomysłów. Powstaj? nowe biznesy dzięki nowym synergiom. Sama nigdy nie bałam się przekazywać ludziom swojej wiedzy. Uważam wręcz, że jest to moim obowi?zkiem. Tak się czuję. Skoro czegoś się nauczyłam, przekazuję to dalej. I znów wracamy do tego, że najważniejsze jest dawanie tego, co się samemu ma.
Więcej na www.firmazdusza.pl